Obchody 86. rocznica pierwszej masowej zsyłki Polaków na Sybir rozpoczęły się w niedzielę (8 lutego 2026 roku) uroczystą mszą św. pod przewodnictwem ks. dr Krzysztofa Kwaśniewicza w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. Upamiętniono w ten sposób tragiczne losy Polaków sprzed 86 lat, którzy w lutową noc 1940 roku zostali masowo wywiezieni na Syberię, z której wielu już nie wróciło, umierając w nieludzkich warunkach w drodze lub tam, na miejscu.
Po mszy św. uczestnicy uroczystości pod Pomnikiem Pamięci Sybiraków w obecności Wojska Polskiego, służb mundurowych oraz pocztów sztandarowych różnych organizacji i instytucji - w tym harcerzy - delegacji władz samorządowych, członków Związku Sybiraków oraz krewnych zesłanych złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze.
W 1939 roku sprzymierzone siły Niemiec i Związku Radzieckiego dokonały „czwartego rozbioru”. Ponad połowa terytorium Polski dostała się pod okupację sowiecką. Dokładnie 10 lutego 1940 roku pierwsza masowa deportacja objęła rodziny osadników, wojskowych, średnich i niższych urzędników państwowych, służbę leśną i pracowników PKP. Wezwani do opuszczenia domu w ciągu trzydziestu minut, nie wiedzieli, co robić. Często zabierali rzeczy zupełnie nieprzydatne w warunkach Sybiru. – Była wtedy mroźna zima. W nocy, budzeni i wyrywani ze snu, w pośpiechu, musieli się pakować.
Tabor do masowej deportacji przygotowywano już w styczniu 1940 roku. Składy pociągów liczyły do 60 wagonów. W każdym z nich zamykano po 50 osób. Transporty kierowano do Komi i północnych obwodów Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w głębokiej tajdze. – Dla większości z nich była to podróż w jedną stronę, dla wszystkich droga przez mękę. W 1940 roku dokonano jeszcze dwóch deportacji.